Wicepremier krytyczny w stosunku do niezależnej prasy, ale chętnie wykorzystuje Monarchie Zeitung do własnych celów propagandowych. Ministerstwo Kultury nie chce wznowienia prac nad ustawą medialną. Premier patrzy jak stacza się Staats Television. Komu tak naprawdę zależy na pozbawieniu obywateli informacji?
Wicepremier i Minister Spraw Wewnętrznych - Otto von Rütelheld (Patria Umiarkowanego Postępu) - ostro skrytykował redaktora naczelnego naszej gazety. Powodem miał być zarzut wykorzystywania Monarchie Zeitung do celów propagandowych Partii Umiarkowanego Postępu. Dyskucja toczyła się w komentarzach pod artykułem. Minister, najwyraźniej z braku argumentów, wysłał Riccardo von Rotberga do lekarza, co z pewnością nie jest poziomem, jaki powinien reprezentować wicepremier rządu.
Dodatkowo pod ostatnim artykułem można przeczytać szybką wymianę zdań na temat naszej gazety. Ten sam Wicepremier, nazwywa redaktora naczelnego Wiener Rundschau zgrzytem w odniesieniu do poprzedniego tytułu Zgrzyt w rządzie. Niestety po ostrych słowach von Rütelhelda ów zgrzyt jest już raczej zatarciem. Pytaniem jest już nie to, jak często zgrzyty będą się zdarzały - jako naturalne i niewymuszone, a to, kiedy maszyna, jaką jest rząd już ich nie zniesie.
Minister Kultury zapowiedział przed wyborami, że nie przedstawi poraz kolejny pod obrady Zgromadzenia Parlamentarnego ustawy Prawo prasowe, gdyż uważa, że sukces mogłaby przejąć Liberalna Partia Austro-Węgier, która zapowiadała zmiany w tym zakresie. Odpowiednio zmodyfikowana pozwoliłaby na uregulowania wielu kwestii prawnych w zakresie mediów państwowych oraz prywatnych. Być może, gdyby taka ustawa została przyjęta nie doszłoby do sytuacji jaką mamy dzisiaj, mianowicie nie padłyby gorzkie słówa obrazy z ust Wicepremiera Cesarskiego i Królewskiego Rządu. Zmodyfikowanie Prawa prasowego nie może czekać w nieskończoność. A wszystko to toleruje Prezes Rady Ministrów - Victorio Mortuus. Zapowiedział on jednak prace nad ustawą o mediach państwowych. Co z tego wyniknie, przekonamy się wszyscy.
Wicepremier obraża, Minister się wzbrania, a Premier patrzy. Rząd nie może narzekać na brak popularności, ze strony wyborców. Sam cieszy się 50-procentowym poparciem, a do Zgromadzenia Parlamentarnego z ramienia rządu weszło trzech ministrów na cztery wolne posady. Zdaje się, że miesiąc miodowy nie mija. Komu zatem zależy by media nie mogły informować społeczeństwa? Niepopularne decyzje? A może spektakularne sukcesy rządzących były jedynie, tak przez nich wykreowane? Jedno jest tylko pewne, gdy nie mówi się niczego, co nie jest zgodne z stanowiskiem rządu, można mieć ich za przyjaciół.
Rotberg, zamknij sie. Gowno wiesz, a udajesz mądrego.
Prawda w oczy kole…